Addio 2017

Kolejność być może nie ta, ale zaczynam tę przygodę z pisaniem od pożegnania.

Żegnam się z rokiem, który z impetem poprzestawiał moje życie i pokazał mi, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Na samą myśl o tym, co wydarzyło się w 2017 roku mam dreszcze i czasami wciąż nie dociera do mnie, że tak wiele się zmieniło.

Ślub, przeprowadzka, nowa praca – od tylu lat próbowałam to wszystko jakoś ułożyć i powoli traciłam nadzieję na zmiany, a tu taka niespodzianka. Wszystko rozwiązało się w przeciągu jednego miesiąca, kiedy to pogodziłam się już z myślą o odłożeniu moich planów na przyszłość. Po wielu latach pytań nadszedł w końcu rok pełen odpowiedzi i nie ukrywam, że będzie brakowało mi tego tempa zmian.

Za chwilę nastanie nowy rok i po raz pierwszy czekam na niego z taką lekkością w sercu. Dostałam już wszystko to, czego chciałam i na czym zależało mi najbardziej. Nie obrażę się jednak, jeśli i tym razem los postanowi pozytywnie mnie zaskoczyć.

Tymczasem z łezką w oku mówię addio do mijającego roku – byłeś dla mnie wyjątkowo dobry!

Dodaj komentarz