Lektury nadobowiązkowe #3, „Ciemno, prawie noc” J. Bator

Pisałam niedawno o tym, że bardziej od popularnych książek ostatnich sezonów, wolę sięgać po te, które już mam, i które cierpliwie czekają na swój renesans po wielu latach zalegania w domowej biblioteczce. Odwiedzając w kwietniu dom rodzinny, wzięłam ze sobą kilka takich okazów, ale dopiero teraz zorientowałam się, że prawie wszystkie dotyczą wojny, okupacji i […]

Lektury nadobowiązkowe #2, czyli „Pięć lat kacetu” Stanisława Grzesiuka

Wybierając książki do czytania, rzadko kiedy decyduję się na nowości wydawnicze. O wiele chętniej sięgam po pozycje z domowych zbiorów, które kiedyś należały do moich dziadków, prawdziwych bibliofilii. Tym sposobem nie raz w moich rękach znalazła się literacka perełka, o której w innych okolicznościach pewnie nie miałabym pojęcia. Tak było m.in. z „Pięć lat kacetu” […]

Być jak Rocky Balboa

Z racji tego, że ostatnie dni były dość ciężkim powrotem do rzeczywistości po prawie dwutygodniowym urlopie w Polsce, potrzebowałam niewymagającej rozrywki, która odciągnęłaby moje myśli od tęsknoty za domem i nawałem obowiązków w pracy. W tych okolicznościach padło na trzecią część Rocky’ego. Ok, zgodzę się, że film mało ambitny, ale nie da się ukryć, że […]

Nie taka straszna emigracja, jak ją malują

Od ponad roku zasilam dość liczne grono polskich emigrantów w Niemczech i muszę przyznać, że rzeczywistość okazała się bardziej znośna od tego, co sobie na ten temat wyobrażałam.  Odkąd pamiętam, emigracja kojarzyła mi się z czymś smutnym, a sam emigrant z osobą zasługującą na współczucie, ze względu na swoje tułacze życie poza ojczyzną. Zawsze słyszałam […]

W dniu naszego święta

Myślałam długo o tym, co mogłabym napisać w Dniu Kobiet, tak żeby nie zabrzmiało to jak manifest feministyczny, w którym tylko narzekałabym na los dzisiejszych kobiet, ani żeby nie był to patetyczny hymn pochwalny kobiecej doli (mimo że na taki jak najbardziej zasługujemy). Od razu zaznaczę, że nie mam nic do feministek. Właściwie to sama […]

Lutowe refleksje

Kolejny miesiąc mija w zawrotnym tempie. Trochę mi szkoda lutego, bo zupełnie stracił swą autonomię, stając się w odczuciu wielu tylko przedłużeniem stycznia. Nikt go jakoś nie dostrzega. No może jeszcze o walentynkach coś się mówi, a potem to już słabiutko. Każdy już myśli tylko o wiośnie, wzdycha i odlicza dni do jej początku. Zupełnie […]

Kochaj wystarczająco dobrze

Mam wrażenie, że w ostatnich latach dewaluacji uległo wszystko to, co można określić jako dobre. Dobre nie jest już wartością, bo przecież zawsze może być lepsze. Wmawia się nam – a może sami zaczęliśmy już w to wierzyć – że tylko najlepsze warte jest starań i poświęceń. W efekcie żyjemy wizją idealnej przyszłości, spychając tę […]

Styczniowe smutki i przemyślenia

Styczeń minął w zawrotnym tempie i z przykrością stwierdzam, że niewiele zostało mi z pozytywnego nastawienia, z którym witałam Nowy Rok. Nadmiar obowiązków w pracy skutecznie odciągnął mnie od większości zajęć, które sprawiają mi przyjemność. Każdy dzień był do siebie tak podobny, że myliły mi się dni tygodnia, a po powrocie do domu marzyłam tylko […]